1875-1949
![]()
W chwili zakupu krakowskiej drukarni przez W. L. Anczyca w 1875 roku, zakład dysponował jedynie dwoma zużytymi maszynami drukarskimi, ale nowy właściciel z zapałem przystąpił do jego modernizacji. Już w 1876 roku zakupił stereotypię, zastosował trójbarwny druk offsetowy, zadbał o jakość druku i piękno typografii. W 1882 roku rozrastający się zakład przeniesiono do nowego lokalu przy ul. Kanoniczej. Władysław Ludwik Anczyc ” społecznik i pozytywista, jako pierwszy przedsiębiorca w Krakowie ograniczył czas pracy w zakładzie do 9 godzin dziennie, wprowadził płatne urlopy i fundusz emerytalny.
Po śmierci W. L. Anczyca w 1883 roku drukarnię przejął jego syn, Wacław Zygmunt Anczyc (1866-1938), historyk i działacz społeczny, ale przede wszystkim drukarz specjalista, wykształcony w Lipsku. Za jego czasów drukarnia stała się nowoczesnym zakładem, pierwszym w Galicji, który posiadał linotypy, własną odlewnię czcionek oraz introligatornię. Wydawano i drukowano w niej najwybitniejsze dzieła literatury polskiej, m.in.: “Grażynę” i “Konrada Wallenroda” A. Mickiewicza z ilustracjami W. Kossaka, bibliofilskie druki Towarzystwa Miłośników Sztuki, czasopisma “Życie” i “Sztuka”, a także pocztówki i reprodukcje obrazów.
W 1898 roku Wacław Anczyc zakupił poklasztorny budynek przy ul. Zwierzynieckiej 2 i zaadaptował go do potrzeb drukarni, gdzie po raz pierwszy wdrożono lokomobilę parową jako napęd maszyn drukujących. W 1910 roku Wacław Anczyc założył przy zakładzie zawodową szkołę drukarską oraz księgarnię. W latach 1922 - 1928 roczna produkcja drukarni przekraczała milion egzemplarzy, a jej książki były wielokrotnie nagradzane na wystawach krajowych i zagranicznych. W 1929 roku na Powszechnej Wystawie Krajowej Wacław Anczyc otrzymał Grand Prix za działalność, związaną z podniesieniem sztuki drukarskiej w Polsce.
W tym czasie zakład funkcjonował pod nazwą “Drukarnia W.L. Anczyca i Spółki”, gdyż w 1902 roku Wacław Anczyc wszedł w spółkę z firmą wydawniczą “Gebethner i Wolf” z Warszawy. Kiedy wspólnicy: Robert Wolff, dr. Józef Wolff i Jan Gebethner zmarli, udziały w drukarni objęły w spadku ich żony, zamieszkałe w Warszawie. Faktycznie jednak zakładem przez cały czas kierował Wacław Anczyc. Był on również członkiem krakowskiego Bractwa Kurkowego i jako strzelec zyskał sławę, dzięki upolowaniu w Wiśle krokodyla. Krokodyl faktycznie uciekł z obwoźnego zoo, które akurat gościło w Krakowie, zamieszkał w Wiśle w okolicy wsi Mogiła (dzisiaj dzielnica Krakowa Nowa Huta), pożerał miejscowe gęsi i terroryzował okolicznych mieszkańców. Właśnie Wacławowi Anczycowi udało się go ustrzelić, po czym zwierzę zostało gruntownie przebadane, wypchane i zdeponowane w Polskiej Akademii Umiejętności.
Po śmierci Wacława w 1938 roku, drukarnię przejął jego syn Władysław, doktor polonistyki, muzyk i poligraf. W 1939 roku wybuchła jednak II wojna światowa, Władysław został powołany do wojska, dostał się do niewoli sowieckiej i zginął w Katyniu. Nikt jednak nie wiedział o tym i
Władysław Anczyc widnieje w księdze wieczystej drukarni jako jej właściciel jeszcze kilka lat po wojnie. W czasie okupacji drukarnię prowadził szwagier Władysława Anczyca, inż. Hugon Trzebicki ożeniony z jego siostrą, Zofią. Obok oficjalnej produkcji, na jaką pozwalali Niemcy, zakład drukował również podziemne ulotki, fałszywe dokumenty i kartki żywnościowe. Wiedziała o tym cała załoga, ale nikt nie zdradził. Wielu pracowników drukarni zginęło na froncie lub w czasie walk ruchu oporu.
Wiosną 1945 roku, tuż po zakończeniu okupacji pełną parą ruszyła produkcja książek w języku polskim. Drukowano powieści, bajki dla dzieci, słowniki i elementarze do nauki j. polskiego. Nawiązano współpracę z wieloma wydawnictwami, m.in. z Państwowym Instytutem Wydawniczym.
